Analiza marketingu politycznego

Analiza marketingu politycznego

Analizowałem rynek marketingu politycznego pod kątem możliwości podnoszenia kwalifikacji przez radnych i kandydatów na radnych. W listopadzie br. odbędą się wybory samorządowe. Polacy ponownie wybiorą swoich przedstawicieli do rad dzielnic, gmin, powiatów i województw. Wybierzemy ponad 2000 wójtów i burmistrzów i 50 tysięcy radnych różnych szczebli. Od tych z gmin wiejskich, gdzie dieta nieopodatkowana radnego wynosi 300 złotych miesięcznie po radnych gmin miejskich, w których nieopodatkowa dieta to 1500 -2400 zł. 

Walka z innymi kandydatami wymaga wiedzy. W Internecie mało jest publikacji na temat praktycznego przygotowania się do kampanii – nie mówiąc o jej zrealizowaniu. W Google hasło było wyświetlane 375 000 razy. Jest więc spore zainteresowanie tematem. Mamy wybory, wielu internautów skupiało się na portalach dotyczących działań wyborczych w kampanii prezydenckiej. Druga grupa to zainteresowani wyborami samorządowymi. Pierwsi znajdą w necie wiele informacji. Ci drudzy niestety mają ograniczone możliwości. 

Dostępne publikacje doskonałych specjalistów sprowadzają marketing polityczny i jego element tj. marketing wyborczy do „poważnych” kampanii czyli wyborów do Sejmu, Senatu, Parlamentu Europejskiego i co teraz aktualne – do wyborów Prezydenta RP

Jak więc przygotować się do kampanii, gdy podejmiemy decyzję o starcie w wyborach samorządowych? Ratunkiem są szkolenia.

czytaj dalej

reklama

Na tym rynku jest jednak również posucha. Szkolenia oferuje przede wszystkim 2 specjalistów: dr Sergiusz Trzeciak (http://www.trzeciak.pl/) i mgr Maurycy Seweryn (http://www.wybory-samorzadowe.com.pl/ , http://www.marketing-polityczny-szkolenie.pl/). Są również szkolenia oferowane przez firmy Grupa APEXnet, Lubuskie Centrum Edukacji Samorządowej i Specjalistycznej, czy Polskie Towarzystwo Ekonomiczne w Lublinie. 

Po co jednak szkolić się? Przecież kampania jest banalna. Ulotki, chodzenie po domach i telefony do znajomych. Fakt, to podstawa, ale te elementy marketingu wyborczego wykonują wszyscy kandydaci. A przecież podstawą wyborów jest pokonanie konkurencji i przekonanie do siebie wyborcy. Nie tylko tego, który czyta ulotkę, albo ma ochotę przyjąć kandydata w domu. Mamy XXI wiek, a to oznacza nowe techniki walki wyborczej. Stosując je można pokonać nawet doświadczonych samorządowców. 

Suma summarum, warto pomyśleć już teraz o starcie w jesiennych wyborach samorządowych. Istnieje poważna szansa na uzyskanie mandatu, ponieważ przeważająca większość kandydatów nie ma wiedzy i doświadczenia jak przygotować, zrealizować a następnie rozliczyć swoją kampanię wyborczą. 

Komentarze